September 14
Bełkocik korporacyjnych tłumaczy
O naszym ukochanym Microsofcie można napisać dużo dobrego i dużo złego. Można go kochać i nienawidzieć. Trudno raczej ignorować. O jakości produktów też można toczyć długie dyskusje. Trudno jednak polubić polskie tłumaczenia programów giganta z Redmond. Niektóre zwroty i określenia naprawdę powalają na kolana, pokazując jak bardzo korporacja dystansuje się od rzeczywistości i kreuje własną. Bo tylko Microsoft zwykłą stronę internetową nazywa "Witryną sieci Web". Nie można bardziej napuszenie? Można! Piszę ten wpis w "Windows Live Writer". A co zrobię gdy zechcę zapisać szkic na serwerze? "Ogłoszę wersję roboczą w dzienniku sieci Web". Tak mili Państwo. Microsoft nie uznaje "blogów" - to są "dzienniki sieci web". Nie zapisujemy też postów tylko je "ogłaszamy". Co za bełkot… To samo w Windows: odkąd używam komputera, zawsze archiwa "pakowałem" i "rozpakowywałem". Odkąd obsługę ZIP MS włączył do Windows XP, archiwa się już "wyodrębnia". KTO TAK MÓWI?